o Felixie

Feliks Smoliński, niepokorny malarz, według słów profesora Andrzeja Bednarczyka, rektora Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie „tańczący z mistrzami”.

Początki twórczości Felixa zasłonięte są kurtyną, za którą tylko trochę udało się zajrzeć. Dawka szaleństwa w młodości wiodła go krętymi ścieżkami. Ekstazy i graniczne doświadczenia skończyły się wypadkiem. Szpital stał się dla niego bramą do nowego dla niego świata – świata malarstwa. W nim przyjął imię Felix, czyli szczęśliwy. 

W malarstwie Felix zatracał się i spełniał. Jak Vincent van Gogh funkcjonował na granicy szaleństwa, malując dniami i nocami, bez wytchnienia. To była jego radość. Buzowała w nim potrzeba wyrażenia tego, co odczuwał. 

Felix tworzył własny świat. Jego obrazy pełne są emocji, przetworzonych przeżyć, utajonych obaw i osobistych demonów. Są jak dynamit podłożony pod nudę gładkich pociągnięć pędzla. Twórczość Feliksa nie od razu zachwyca. Najpierw intryguje. Potem fascynuje. Przyciąga i przekonuje prawdziwością.

Felix studiował prace mistrzów. W jego głowie i obrazach przyjmowały one jednak własne formy. Bliscy mu byli: Paul Gauguin, Amadeo Modigliani, Paul Cezanne, Egon Schiele, Edvard Munch, Ferdynand Leger, Marc Chagall, Rene Magritte, Salvador Dali, Pablo Picasso, Johannes Vermeer, Gustav Klimt, Mieczysław Szczuka, Kazimierz Mikulski, Stanisław Wyspiański, Emil Nolde, Ernst Kirchner. Zatapiał się w ich dziełach. Przeformułowywały go one i pozwalały na nowo oglądać jego własny świat. W twórczości Felixa można znaleźć nurty związane z jego kolejnymi fascynacjami m.in.: symbolizmem, ekspresjonizm, surrealizmem, abstrakcjonizmem, manieryzmem, impresjonizmem, konstruktywizmem, kubizmem.

Tak jak wielu malarzy – samouków Felix przeszedł trudną drogę. Jak Nikfor Krynicki doświadczył biedy i bólu. Jak Henri Julien Félix Rousseau, zwany Celnikiem, był nierozumiany i niedoceniany. Jak Antoniego Ligaube ścigały go dziwactwa. Tak jak oni był outsiderem. W swojej sztuce nie znał jednak kompromisów i nie zważał na mainstream. Nie liczył się z trendami, akademickimi formułami ani opiniami krytyków. Jak mówił „maluję swoje”. Dzięki tej konsekwencji Felix stał się artystą rozpoznawanym i poszukiwanym.